Kolejnym punktem naszej wycieczki był Berlin Dungeon, zwany przez nas domem strachów. Sprawił on wrażenie przerażającego, ale także zabawnego. Pracownicy obiektu straszyli nas na każdym kroku, lecz do obecnego momentu żadne skutki nagłego podwyższenia poziomu adrenaliny z tego powodu nie zostały zdiagnozowane.
Potem udaliśmy się na jarmark świąteczny. Mieliśmy tam możliwość kupna wielu słodkości, a także mogliśmy rozerwać się trochę, zjeżdżając pontonami po sztucznym śniegu.
Elementem końcowym naszego wyjazdu były kolejne zakupy. Każdy uczestnik był zadowolony z tej wycieczki i na pewno wrócił do domu z miłymi oraz przyjemnymi wspomnieniami.
Aleksandra Oto